Takie odkrycia lubimy najbardziej – gdy przypadkowo wyjęta z półki książka, nie wyróżniająca się niczym szczególnym, staje się ciekawym i cennym reliktem przeszłości, którego dodatkowa wartość wyraża się w związkach z naszym regionem. Oto mamy przed sobą 12 tom zbioru dzieł Józefa Kremera, poczytnego w XIX w. polskiego polihistora, encyklopedysty, historyka sztuki i prekursora psychologii, przygotowany do druku przez Henryka Struve. Zbiór swoim nakładem wydał warszawski księgarz Franciszek Salezy (Salomon) Lewental w 1879 r. Dzieło oprawiono w prostą okładkę, pokrytą drobno wytłaczaną tekturą, ze skórzanym grzbietem i narożnikami. Fakt, że był to egzemplarz pochodzący z większego księgozbioru, potwierdza zindywidualizowana naklejka na grzbiecie. I rzeczywiście, na stronie tytułowej tomu znajduje się odciśnięta niebieskim tuszem pieczątka własnościowa „Księgozbiór Wierbski / A. Moes”. Dzięki temu wiemy, że pierwszym właścicielem tej książki był Aleksander Moes, przedstawiciel fabrykanckiego rodu słynącego między innymi z prowadzenia jednej z największych fabryk włókienniczych w podbiałostockiej Choroszczy.
Aleksander Moes urodził się w 1856 r. w Choroszczy, do której sprowadził się w latach 40. XIX w. jego ojciec, Christian August Moes, w celu założenia i prowadzenia fabryki włókienniczej. W 1851 r. Christian nabył dobra Pilica, gdzie zorganizował swoją letnią rezydencję, a w 1853 r. dokupił położoną niedaleko Wierbkę. Wkrótce w Pilicy uruchomił fabrykę sukienniczą, natomiast w Wierbce – papiernię.
Aleksander był jednym z młodszych potomków Christiana Augusta, toteż po jego śmierci nie uczestniczył w podziale spadku. Uczył się najpierw w gimnazjum realnym we Wrocławiu, a następnie studiował na Politechnice w Rydze. W 1876 r. przeniósł się na Uniwersytet w Heidelbergu, gdzie interesowały go tematy przyrodnicze, chociaż ostatecznie w 1881 r. uzyskał stopień doktora nauk filozoficznych. Tego też roku rodzina dokonała podziału okazałego majątku, włączając w to Aleksandra i jego młodszego brata Juliusza, którzy otrzymali dobra w Wierbce. Aleksander natychmiast przystąpił do modernizacji i rozbudowy tamtejszej papierni, sprowadzając z zagranicy nowe maszyny oraz organizując drugą wytwórnię papieru w miejsce spalonej fabryki włókienniczej Moesów w Sławniowie. Rozwojowi gospodarczemu swoich dóbr poświęcał mnóstwo uwagi, nie zaniedbując kwestii życia rodzinnego. Dlatego w latach 80. XIX w. wybudował w Wierbce nowy, okazały pałac w stylu eklektycznym, ukończony i poświęcony w 1890 r. To w nim niewątpliwie August Moes przechowywał swój księgozbiór, odzwierciedlający – co widać po zachowanym egzemplarzy – przyrodnicze i filozoficzne zainteresowania właściciela. Zbiory te zapewne gromadził przez dłuższy czas. Może zaczął już w czasach studenckich, a kontynuował w kolejnych dekadach.
Wierbka stała się szybko centrum bujnego życia rodzinnego i towarzyskiego Moesów. Pałac otaczał czterdziestohektarowy park pełen rzadkich okazów drzew, którym na początku XX w. zarządzał Mieczysław Hoffman. Aleksander Moes zmarł w 1928 r., a pałac odziedziczyła jego rodzina. Władała nim do początku 1945 r. Wówczas majątek upaństwowiono, pałac zaś przeznaczono na hotel robotniczy dla załogi Olkuskich Zakładów Wytwórczych Sprzętu Elektrotechnicznego. Na początku lat 80. XX w. urządzono tu ośrodek odwykowy dla narkomanów. W 1987 r. pałac spłonął w pożarze.
Można domyślać się, że już wówczas nie było w pałacu książek gromadzonych niegdyś przez Aleksandra Moesa. Tak jak wiele innych księgozbiorów prywatnych, uległ on rozproszeniu w czasie II wojny światowej lub wkrótce później. Nie wiadomo jednak nic o samym księgozbiorze – gdzie był przechowywany, ile liczył woluminów, jakie przeważały w nim tematy. Zakupiony w 1983 r. przez Bibliotekę Główną Filii Uniwersytetu Warszawskiego w Białymstoku w 1983 r. egzemplarz z moesowskiej biblioteki, oprócz pieczątki właściciela, nie posiada innych informacji o jego miejscu w księgozbiorze. Chyba że liczby zanotowane obok pieczątki „170/550” oznaczają jakiś numer katalogowy.
O ile historia rodu Moesów jest bardzo dobrze rozpoznana przez historyków, to jednak tematyka posiadanych przez nich księgozbiorów i zainteresowań czytelniczych nie była do tej pory badana. Kto wie, czy opisany tu egzemplarz nie okaże się kiedyś dobrym początkiem takich właśnie historycznych dociekań.
opr. mgr Wiesław Wróbel




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz