czwartek, 7 maja 2026

"Białowieża w albumie" Zygmunta Glogera

116 lat temu – 16 sierpnia 1910 r. zmarł Zygmunt Gloger – polski historyk, archeolog, etnograf, folklorysta, krajoznawca i działacz społeczny. Człowiek, który powinien fascynować etnograficzną ciekawością, badawczą dociekliwością i rozległością zainteresowań, dziś jest nieco zapomniany. Mieszkańcy naszego regionu kojarzą jego nazwisko z rodzinnym majątkiem w pobliskim Jeżewie. Niektórym jest też znany jako autor Encyklopedii staropolskiej ilustrowanej (1900–1903), która nadal jest cennym przewodnikiem po kulturze staropolskiej. Warto jednak przypomnieć, że oprócz tego dzieła życia Gloger napisał również wiele innych publikacji. Wśród nich szczególne miejsce zajmuje Białowieża w albumie, dostępna również w zbiorach Biblioteki Uniwersyteckiej.

Okładka książki Białowieża w albumie Zygmunta Glogera z 1903 r.

Książka, wydana nakładem autora w znanej drukarni Piotra Laskauera i S-ki, ukazała się w Warszawie w 1903 r. Jako że nie została opublikowana w niepodległej Polsce, zawiera znak cenzury: Дозволено Цензурою. Варшава, 25 Іюля 1903 года. Powstała w oparciu o wspomnienia Glogera z wycieczki w 1882 r. z Jeżewa do Białowieży, którą odbył w towarzystwie Henryka Sienkiewicza i po dwudziestu leciach pisarzowi zadedykował. Praca jest doskonałym przewodnikiem po Białowieży oraz najbliższej okolicy. Zawiera informacje topograficzne, opisy flory i fauny. Znajdziemy w niej wiadomości historyczne, w tym historię użytkowania puszczy, oraz ciekawe anegdoty. Z humorem opisuje Gloger wesołą kompanię podróżników, w skład której weszli też rzeźbiarz Julian Markowski i znany rysownik Michał Elwiro Andriolli: Jechaliśmy raz do puszczy ogromnym wozem drabiniastym, nad którym urządzony był dla ochrony od deszczu dach na drążkach, w rodzaju baldachimu. Ponieważ siedziało nas 9-ciu turystów sądzili, że jest to trupa teatralna. Wspomina też lud wiejski, który... upatrując w baldachimie i 6-ciu zaprzęgniętych szkapach oznaki wysokiego dostojeństwa podróżnych, z pośpiechem ustępował za rów z drogi na pole i tam bił nam bojaźliwie pokłony, schylając czoła do swoich kolan.

Zygmunt Gloger i Henryk Sienkiewicz podczas wycieczki do Białowieży w 1882 r. 

Gloger objawia się również jako mistrz słowa, potrafi stworzyć nastrój, iluzję uczestniczenia w opisywanej podróży. Czytelnik ma wrażenie, że czuje zapach łąk, dostrzega sosny, dęby, jesiony, świerki, miododajne lipy, wiązy, leszczyny, cisy i graby we wszystkich odcieniach zieloności – od ciemnej aż do jasno-żółtej, słyszy szum drzew, pomrukiwanie żubra... Chłonie piękno i potęgę puszczy wszystkimi zmysłami.
Książkę Gloger zilustrował 28 fotografiami (największe o wymiarach 13 cm na 20.5 cm). Uwieczniono m.in. pień ściętego 500-letniego dębu oraz maleńkie sylwetki ludzi na tle olbrzymich świerka i osiki. Widzimy charakterystyczne obiekty, takie jak stogi, studnie, chaty i pałac carski w Białowieży. Do fotografii pozują też z poważnymi obliczami włościanie ze wsi Białowieża i Stoczek w ubiorach z tkanin własnoręcznej roboty, jest też lud powracający z nabożeństwa niedzielnego w Białowieży. Zdjęcia były wykonane wiele lat po wycieczce do Białowieży, świadczą o tym fotografie pałacu i cerkwi, których budowa została zakończona odpowiednio w 1894 i 1985 r. Powyższa publikacja stała się podstawą pierwszego przewodnika po Białowieży wydanego w 1907 r.

Jedna z fotografii zamieszczonych z opisywanej książce.

Podróż z 1882 r. zaowocowała dwoma obrazkami różnych autorów. Sienkiewicz spisał swoje wrażenia bezpośrednio po białowieskiej wycieczce i drukował je w warszawskim dzienniku "Słowo". Z kolei Gloger ukończył swoją publikację 20 lat później. Powstały dwa teksty zainspirowane tym samym wydarzeniem, jednakże każdy z pisarzy nadał swojemu reportażowi indywidualny rys. Uważa się, że pod względem literackim i artystycznym Sienkiewicz stworzył piękniejszy artykuł, natomiast relacja Glogera jest bardziej wartościowa pod kątem naukowym, stanowi rzeczowe uzupełnienie subiektywnego reportażu autora Trylogii. W końcowym fragmencie publikacji Zygmunt Gloger wyraża ubolewanie, że artyści nie poświęcają należytej uwagi wspaniałej puszczy: A gdzież są nasi malarze, pomyślałem sobie, którzy pocą się na bruku miejskim nad wyszukaniem banalnych i bezmyślnych tematów dla swojego pędzla, a nie spożytkowali dotąd bogatych motywów puszczy Białowieskiej, życia jej, ludzi i zwierząt?
I dzisiaj Puszcza Białowieska, choć przecięta granicą, obciążona nadmiernym ruchem turystycznym i nie zawsze racjonalną gospodarką, nadal może stanowić wspaniałą inspirację dla wszelkiej twórczości artystycznej. O tym niezwykłym miejscu przypomniało Wydawnictwo Grafika, wydając w 2006 r. reprint opisywanej publikacji. To także okazja do odświeżenia pamięci o Zygmuncie Glogerze, gdyż wydaje się, że jego postać i spuścizna są mało znane, zwłaszcza wśród młodego pokolenia.


oprac.: mgr Hanna Kościuch 


Literatura:
1. Adamek-Świechowska Adrianna, Reporterskie spotkanie Zygmunta Glogera i Henryka Sienkiewicza w Puszczy Białowieskiej, w: Zygmunt Gloger. Pisarz, myśliciel, uczony. Studia, red. nauk. Jan Leończuk, Jarosław Ławski, Łukasz Zabielski, s. 131-155. 
2. Bajko Piotr, Wyprawa Zygmunta Glogera do Puszczy Białowieskiej, „Białostocczyzna” nr 4(8) 1987, s. 19-22.
3. Gloger Zygmunt, Białowieża, Biblioteka Geograficzna. Opisy malownicze i podróże, Warszawa 1907. 
4. Gloger Zygmunt, Wycieczka do Białowieży, „Biblioteka Warszawska” 1881, t.1 z. 3. 
5. Szamryk Konrad, Jeden temat - dwa pióra - "Z Puszczy Białowieskiej" Henryka Sienkiewicza a "Białowieża w albumie" Zygmunta Glogera, w: Zygmunt Gloger. Pisarz, myśliciel, uczony. Studia, red. nauk. Jan Leończuk, Jarosław Ławski, Łukasz Zabielski, s. 131-155.
6. Zawidzka Magdalena, Mój pradziadek Zygmunt Gloger. Zapiski prawnuczki, Książnica Podlaska, Białystok 2024.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz