sobota, 22 kwietnia 2017

Rzeźbienie w książkach, czyli book folding art

Z okazji zbliżającego się Światowego Dnia Książki i Praw Autorskich chciałabym zaproponować czytelnikom naszego bloga zupełnie inny temat, daleki od zakurzonych starych druków czy kwestii identyfikacji kolejnych właścicieli książek. To temat lekki i przyjemny, nie tylko dla wielbicieli dobrej lektury, ale także dla wszystkich fanów artystycznego rękodzieła. Jest nim sztuka, która na dobre zagościła już w bibliotekach w Polsce i na świecie oraz w umysłach bibliotekarzy – book folding art lub book origami.


Book folding art polega na zginaniu kartek w książce w ten sposób, by uzyskać trójwymiarową artystyczną kompozycję. Jeszcze jakiś czas temu ten rodzaj sztuki nie cieszył się popularnością i trudno było znaleźć na jego temat jakiekolwiek informacje. Najlepszym dowodem na wzrost zainteresowania tego typu pracami jest ilość gotowych schematów, instrukcji oraz filmów dostępnych na różnych portalach internetowych. Book folding od jakiegoś czasu jest także obecny w Bibliotece Uniwersyteckiej za sprawą mojego zainteresowania się tym tematem.
Znając teorię, przejdźmy do praktyki. Każda praca przy book foldingu zaczyna się oczywiście od pomysłu graficznego. Tu jedynym ograniczeniem jest nasza wyobraźnia, najlepiej jednak, żeby wzór był stosunkowo prosty. Ów wzór należy przenieść na specjalną instrukcję. Każdy ma swoją własną technikę przygotowana takiej instrukcji w zależności od tego, co komu bardziej odpowiada: jedni wolą wypełnić wzór liniami, inni - nałożyć na niego siatkę, jeszcze inni - wykonać tabelki z rozpisanymi wymiarami. Z moich doświadczeń wynika, że najlepiej jest używać siatki. Dopiero tak przygotowaną instrukcję wykorzystuje się do odpowiedniego zaginania poszczególnych kartek w książce (pragnę zaznaczyć, że do rozwijania swojej pasji używam wyłącznie książek absolutnie niepotrzebnych i wycofanych z obiegu - nazywam to „drugim życiem książki”).


Nie ma jednak lepszej formy prezentacji tematu book foldingu niż wykonanie konkretnego dzieła. Oczywiście w pierwszej kolejności trzeba posiadać odpowiednią książkę. Jeśli już znajdzie się takową, pracę zawsze zaczyna się od wyszukania i przygotowania wzoru. Najlepiej, jeśli jest on czarno-biały, ewentualnie taki, w którym wyraźnie widać kontury. Jako przykład zróbmy litery ‘BU’. Do tego wystarczy zwykły program do edycji tekstu lub grafiki.


Po wybraniu obrazka nakładam na niego linie siatki w odstępach mniej więcej 0,05 mm. Przygotowany w ten sposób wzór staram się rozplanować na kartce tak, aby napis znalazł się mniej więcej na środku kompozycji. Bardzo pomocne są marginesy, które pokazują, ile miejsca należy zostawić od góry strony, oraz ułatwiają zaznaczenie punktów, w których kartka ma być zagięta. Obrazek z siatką powinien wyglądać tak:


Gotowy schemat drukujemy. Następnie należy policzyć, ile linii pionowych siatki przechodzi przez obrazek. Działanie to jest konieczne, ponieważ liczba linii jest wyznacznikiem tego, ile stron musi mieć książka, w której chcemy zmieścić projekt. Podczas wybierania grubości książki należy pamiętać, że jedna linia to jedna kartka (dwie strony). Załóżmy, że na projekcie wychodzi 200 linii pionowych, wówczas książka musi liczyć co najmniej 200 kartek, czyli 400 stron. Zazwyczaj wybieram książkę, która ma trochę więcej objętości, niż wynika to z powyższych obliczeń. Całość po prostu prezentuje się znacznie ładniej, jeśli na początku i końcu zostają nieposkładane strony (co przydaje się także do korygowania drobnych pomyłek w obliczeniach).


Wykonywanie wzoru zaczynam od zaznaczenia na kartkach książki punktów, w których powinny być one zagięte, a następnie składam strony w miarę możliwości pod kątem prostym - najłatwiej jest posiłkować się przy tym linijkami tekstu. Jeśli we wzorze w jednej linii występują więcej niż dwa punkty zagięcia - jak w przypadku litery "B" i "U" - to na złożenie tego fragmentu przeznaczam dwie kartki. Najpierw składam część górną, a następnie dolną, unikając w ten sposób cięcia książki. Potem znów składam od góry i tak na przemian. Wykonane już fragmenty odcinam od wzoru, by uniknąć pomyłki. Przy zginaniu kartek warto pomagać sobie starą kartą bankomatową, bo po kilkudziesięciu stronach można nabawić się bólu palców.


Opisana przeze mnie metoda to tylko jedna z kilku stosowanych przez amatorów "książkowych rzeźb". Zachęcam do obejrzenia zamieszczonych poniżej filmików instruktażowych, które w praktyczny sposób ukazują opisane powyżej wskazówki. A przede wszystkim zachęcam do spróbowania własnych sił w book foldingu, bo to moim zdaniem doskonała forma relaksu.




mgr Monika Dziejma


P.S. Po opublikowaniu tego wpisu tematem zainteresowała się TVP3 - materiał poświęcony book foldingowi w Bibliotece Uniwersyteckiej został wyemitowany 27 kwietnia w programie "Obiektyw". Można go obejrzeć tutaj (początek: 00:21:40).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz